Druga część
za mną i od razu biorę się za trzeci tom. Takiej frajdy nie miałam przy
czytaniu żadnej książki z tego gatunku. Co najdziwniejsze wszystkie zaklęcia,
istoty magii i ogólnie cała ta nadprzyrodzona otoczka, wygląda tu, jakby było
to coś normalnego. Wiele się w książce dziele, poznajemy nowych bohaterów, a
napięcie sięga zenitu.
Co do
bohaterów, to muszę przyznać, że postacie drugoplanowe to coś wspaniałego.
Każda z postaci jest bardzo interesująca, a nawet i zabawna. Maryja to nie
kobieta ubrana w długie biało-niebieskie szaty, Jezus nie lubi się pokazywać na
Ziemi (nie dlatego, że nas nie lubi, oj nie... tylko wizerunek, jaki musi
przybrać, mu nie odpowiada), Morrigan lubi brutalny seks... trochę się
streszczę no i jest jeszcze Kojot i Laksha. Ta dwójka rozbrajała mnie na
łopatki, a żeby nie być gołosłownym, cytaty:
Kojot:
"- Ilu potrzebujemy strzał, żeby zabić to coś? - krzyknął kojot?- Maryja powiedziała mi tylko, że więcej niż jedną.- Ta? Może trza było jednak ją przycisnąć, żeby panu podała konkretną liczbę, panie frajer?"
Laksha:
"Laksha uśmiechnęła się porozumiewawczo i pochyliła do przodu.- Wiesz jak Baba Jaga przezywa Thora?Także pochyliłem się w jej stronę.- Nic mnie to nie obchodzi. Nie w tym rzecz.Na co Granuaile też pochyliła się do przodu.- Znasz Babę Jagę?- Przezywa go "przypakowanym kozojebcą"!"
Po prostu nie da się nie zapałać do nich sympatią i już.
Owszem w tej części, autor też zasypuje nas ogromem opowiadań z przeszłości, przydługimi opisami, ale są one tak świetne, że nie sposób je ominąć i przejść do kolejnej linijki, która znajduje się o 10 wierszy niżej. Świetna, zabawa, świetne mordobicie i świetne postacie. Gorąco polecam!