Dawno, dawno temu doszła do mnie
wiadomość, że ma powstać serial, gdzie zobaczymy jedne z najbardziej
rozpoznawalnych literackich postaci. Któż to miał być? Frankenstein, Dorian
Gray oraz bohaterów „Draculi”. Owszem, zaznaczyłam sobie, że chcę zobaczyć, ale
jakoś miałam mieszane odczucia. Wszystko w jednym? Przecież można się
zasłodzić. Później dochodziły kolejne wiadomości:
- horror
- dramat (!)
- psychoseksualny (poważnie?)
