„Tożsamość
Rodneya Cullacka” zaskoczyła mnie zupełnie. Myślałam, że sięgam po typowe
sci-fi. Walka, pościgi, lasery, „to nie księżyc, to stacja kosmiczna”, jakiś
tam romans, maszyny, pojazdy, kosmos, walka… No cóż, tak nie było i jestem z
tego powodu zadowolona.
