Co, u…? Chyba znalazłam się w jakimś alternatywnym wszechświecie. Mój mózg zaraz eksploduje.
To pomyślała Kat, kiedy zdała sobie
sprawę z czegoś, co było oczywiste. Ta książka jest jak filmy Uwe Bolla:
tandetna, z beznadziejnymi bohaterami, fatalnie zrealizowana i na dodatek
została opublikowana. Jednak filmy niemieckiego reżysera są gorsze, bo ani razu
nie wywołały u mnie ataku śmiechu, a jak będzie z czwartym tomem serii Lux?

