Jestem po obejrzeniu "płyty bonusowej” z filmu „Ostatni Jedi” i powiem Wam, że jestem w szoku. Niestety niezbyt pozytywnym.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filmy. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 7 maja 2018
piątek, 18 grudnia 2015
• Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy.
Byłam, widziałam i się zakochałam.
Będzie to krótka recenzja, przynajmniej mam taką nadzieję, bo nie
chciałabym Wam swoim pisaniem obrzydzić filmu. Bez zdradzania szczegółów, bez
emocji, bez niepotrzebnych zachwytów. Jako, że kompletnie nie znam
się na filmie, to wybaczcie, że nie znajdziecie tu (zresztą jak zawsze) ani
trudnych słów ani profesjonalnych nazw… tym bardziej nie dziwcie się, że coś co
jest ujęciem, będę pisać jak o zdjęciach :)
sobota, 22 sierpnia 2015
• Co tam, jak tam? A daj spokój!
Tęskniliście?
No to zupełnie jak ja.
Jako, że ostatnio spływa do mnie coraz więcej zwiastunów różnych filmów, stwierdziłam, że niektórymi się z Wami podzielę. Może coś Was zainteresuje, a jak nie, to:
środa, 5 sierpnia 2015
• Film, serial i Marcin Mortka
Miała być opinia książki "Miasteczko Nonstead" Marcina Mortki, ale ta książka jest zbyt fajna, żebym to ja o niej pisała. Dlatego dzisiaj będzie pomieszanie z poplątaniem: Mortka plus kilka zwiastunów.
piątek, 5 czerwca 2015
czwartek, 23 kwietnia 2015
sobota, 13 grudnia 2014
• Bajkowy horror
Ostatnio odkryłam filmiki, które pokazują dobrze znane nam historię w zupełnie innym świetle. Bardzo, ale to bardzo mi się spodobało to co zobaczyłam :D A mianowicie fragmenty filmu, zostały tak poukładane, że wyszła z tego zapowiedź horroru, dodam, że dobrze zapowiadającego się horroru :D
czwartek, 4 grudnia 2014
• Klaszczecie w dłonie?
Skąd ten tytuł? Ano zbierałam się od niedawna, żeby popełnić wpis o najfajniejszych piosenkach z bajek. Tak przypominając sobie wszystkie "śpiewane" bajki, przyszły mi do głowy te "nieśpiewane", aż dotarłam do "nie-bajki", za to w bardzo bajkowym klimacie.
niedziela, 21 września 2014
• Wpis numer 100
Setny post
trza uczcić, a że nie wiem jak, więc odstawię prywatę :D Będzie to zestawienie (łącznie sto pozycji),
które mnie nawiedza w różny sposób:
- Najczęściej do niego wracam,
- Urzekły mnie
- Najbardziej lubię
- Prześladuje mnie itd.
- Podkreślam, że kolejność jest przypadkowa!
sobota, 28 grudnia 2013
• Za co pokochałam Gwiezdne wojny i dlaczego kocham je nadal.
A long time
ago in a galaxy far, far away... tak rozpoczęła się moja przygoda w świecie
pełnym magii i tajemnicy. W wieku ośmiu lat, dopadnięta przez… chorobę, wtedy
jakże dla mnie straszliwą… grypę, leżałam w łóżku kiedy to przyszedł tato z
pracy i powiedział: „Nie wiem czy ci się spodoba, ale takiego filmu nigdy nie
widziałaś i będzie to najlepsza przygoda jaką oglądałaś”. Cóż, nie powiem,
żebym nie była zawiedziona (bo chciałam film o takim misiu w zielonym
kapeluszu) ale co tam… w końcu bezkarnie mogłam siedzieć przed telewizorem :D
Czarne tło niebieskie napisy i głos Pana Tomasza Kanpik: „Dawno, dawno temu w
odległej galaktyce. Gwiezdne Wojny”. To było jak piorun z jasnego nieba!
Myślałam, że zobaczę film dokumentalny o wojnach z innej galaktyki! Pierwsze
ujęcie… kilka chwil później - szturmowcy… strzelanina… VADER! Tyle się działo,
a to dopiero początek. Film pochłonął mnie do reszty. Byłam nim tak
zafascynowana, że obejrzałam go 2 razy w ciągu jednego dnia i trzeci raz jak
się obudziłam na drugi dzień, przed oddaniem go do wypożyczalni. Tato przyszedł
z pracy oznajmił ku wielkiej radości mamy, że idzie oddać film. W głowie ciągle
przypominałam sobie fragmenty filmu. „Powrót taty” był cudowny! Okazało się, że jest tego więcej! Rozpisywać
się nie będę, bo to nie ma sensu. Każdy kto widział starą trylogię ma wyrobione
na ich temat zdanie jak i związane z nią wspomnienia. Za każdym razem jak
chorowałam, to oglądałam „Gwiezdne Wojny” i za każdym razem odkrywałam w nich
coś nowego, albo coś czego nie rozumiałam stawało się jasne. Nie wiem co te
filmy mają w sobie, że przyciągają do siebie ludzi w każdym wieku. Może
ukazanie tak zaawansowanej technologii w odległej galaktyce i na dodatek nie w
przyszłości a w przeszłości? Może dlatego, że jest to jeden z nielicznych filmów,
gdzie pokazana jest przyszłość (przyszłość pod względem naszej ziemskiej
technologii) w sposób… tak barwny, gdzie ludzie nie mieszkają w barakach, nie
mają na sobie brudnych ubrań, sami nie chodzą jak bezdomni, a świat to nie
zgliszcza? Może pokazanie tylu istot? Może miecze świetlne, Moc… nie wiadomo!
Jedno jest pewne „Gwiezdne wojny” to film magiczny. Zabrzmi to strasznie, ale
za moich czasów nie było tylu zabawek co teraz. Nie można było kupić sobie
stroju czy broni ze świata „Gwiezdnych wojen”, nie było piórników, plecaków,
naszywek, plakatów… jak fan chciał mieć plecak w „Gwiezdne wojny”, to ku
wielkiej radości rodziców, musiał go sobie sam pomalować :D Jak dziś patrzę na
te wszystkie rzeczy to naprawdę żałuję, że nie urodziłam się np. wczoraj.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









