Buszująca w książkach zrobiła ankietę, w której to dowiedziałam się o tej pozycji. Nie czekając, aż moje dwie fasolki w głowie się połączą, zapragnęłam ją mieć dla siebie… na zawsze - książkę w sensie, nie Wiedźmę, choć jakby robiła mi obiady, to ją też. Myślałam, że jest to książką, dzięki której dowiem się „co i jak” o siłach specjalnych. Nie patrzyłam na opinie innych, nie czytałam niczego na temat tej pozycji - po prostu ją kupiłam, bo była w promocji (alleluja i do przodu). Książkę odebrałam dzień później i trochę się zdziwiłam – a gdzie tekst? No ale i tak jarałam się jak jonosfera, bo w końcu ZDJĘCIA! Uwielbiam zdjęcia, zwłaszcza te, na których mnie nie ma. Jednak zaczęłam przeglądać ilustracje i mój zapał ostygł. Wychwyciłam kilka ładnych zdjęć, ale reszta? Zastanawiałam się czy fotograf robiący zdjęcia do tego albumu, widział kiedykolwiek albumy np. National Geographic? Położyłam książkę na biurko, lekko… bardzo mocno zawiedziona. W końcu zasiadłam do albumu i przewracając strony, byłam coraz to bardziej zachwycona, oszołomiona, a zakończyłam oglądać go mówiąc „Boże błogosław Amerykę”.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak Literanova. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak Literanova. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 19 marca 2015
• "Elitarni" Autor: Michał Romanek, Marcin Rak
Buszująca w książkach zrobiła ankietę, w której to dowiedziałam się o tej pozycji. Nie czekając, aż moje dwie fasolki w głowie się połączą, zapragnęłam ją mieć dla siebie… na zawsze - książkę w sensie, nie Wiedźmę, choć jakby robiła mi obiady, to ją też. Myślałam, że jest to książką, dzięki której dowiem się „co i jak” o siłach specjalnych. Nie patrzyłam na opinie innych, nie czytałam niczego na temat tej pozycji - po prostu ją kupiłam, bo była w promocji (alleluja i do przodu). Książkę odebrałam dzień później i trochę się zdziwiłam – a gdzie tekst? No ale i tak jarałam się jak jonosfera, bo w końcu ZDJĘCIA! Uwielbiam zdjęcia, zwłaszcza te, na których mnie nie ma. Jednak zaczęłam przeglądać ilustracje i mój zapał ostygł. Wychwyciłam kilka ładnych zdjęć, ale reszta? Zastanawiałam się czy fotograf robiący zdjęcia do tego albumu, widział kiedykolwiek albumy np. National Geographic? Położyłam książkę na biurko, lekko… bardzo mocno zawiedziona. W końcu zasiadłam do albumu i przewracając strony, byłam coraz to bardziej zachwycona, oszołomiona, a zakończyłam oglądać go mówiąc „Boże błogosław Amerykę”.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
