Wpadłam na pewien poroniony pomysł. Większość bierze udział w jakiś wyzwaniach. Ilość przeczytanych książek/stron w miesiącu, kwartale, roku. Cóż to za wyzwanie, skoro czytanie to czysta przyjemność, nawet jak trafi nam się książka, z gatunku, za którym nie przepadamy. Jak tak czytam, to w większości są to miłe wspomnienia, a sami biorący udział w wyzwaniu są zdziwieni, że nawet odnaleźli się w danym świecie. Mnie to trochę dziwi.