W sobotę 16-05-2015 r. w Skajłokerze (Sky Tower) odbyło się w księgarni Beta spotkanie autorskie z Martyną Raduchowską. Nie przeczytałam żadnej książki kobieciny, ponieważ za późno się o babeczce dowiedziałam. Tak samo było z ałtorką (tak ma być!) Martą Kisiel. Jak dowiedziałam się o istnieniu obu pań, tak kuźwa dostanie ich książek... no szybciej facet zrozumie kobietę, niż dostanie się pewne książki ich autorstwa. Także "Szamanka" jest wręcz nieosiągalna (no chyba, że jakaś zniszczona wersja na jakiejś aukcji), za "Demona luster" się nie wezmę, bo to druga część "Szamanki", a trzecia książka Martyny "Czarne światła", miała premierę w dniu spotkania. Także, poszłam na spotkanie jak ten łosiu. Ostatnią książkę Raduchowskiej i tak miałam kupić, także polazłam tam, żeby od razu coś mi na moim egzemplarzu nagryzmoliła... no i przy okazji posłuchać "co tam jak tam, aaaa daj spokój" czyli w jednym zdaniu: co tam autorka ma do powiedzenia.
