środa, 14 stycznia 2015

• Kaszana Czelendż 1/2015 czyli "Grimpow. Sekret ośmiu mędrców".



Planuję morderstwo. Chcę zabić osobę, ale żeby było to morderstwo pozbawione finezji i kreatywności… czyli chcę to zrobić w sposób najbardziej tandetny i prymitywny. Cynamonowy kącik będzie moją ofiarą. Ta osoba nie jest godna, żeby nazywać ją człowiekiem. Osoba prowadząca tego bloga jest najzwyczajniej w świecie pozbawiona sumienia!


Jak wiecie, bądź nie, zresztą i tak nieważne – biorę udział w prawdziwym wyzwaniu. Wyzwaniu, któremu mogą podołać tylko ludzie o mocnych nerwach, z wielkimi cohones… ogólnie to TYLKO i wyłącznie: twardziele, najlepsi z najlepszych, ELITA!. 


Czytanie to przyjemność moi drodzy, więc te wszystkie „wyzwania czytelnicze” nie są dla mnie. One są fajne, śledzę postępy znajomych w tych wyzwaniach i w ogóle i w szczególe, ale ja chciałam czegoś innego, czegoś co faktycznie będzie dla mnie wyzwaniem. No to żem se kurwa wzięła udział w wyzwaniu „Kaszana Czelendż”. Biorą w nim udział aż trzy osoby… WRÓĆ! Przepraszam, dwie osoby i Cynamonowy kącik. Jako, że Paragraf 22 i pół przystąpił do wyzwania po rozdaniu Kaszan, więc oto co mi na 2015 r. zafundowała bezsumienna:

Kaszana Czelendż 1/2015
"Cierpienia młodego Wertera" , autor: Johann Wolfgang von Goethe
Tak to jest, kiedy nie czyta się klasyki. W najmniej spodziewanym momencie klasyka wyłazi z mrocznej dziury i wraca. :D

Kaszana Czelendż 2/2015
"Grimpow. Sekret ośmiu mędrców", autor: Rafael Ábalos
"Grimpow miał nadzieję, że (...). Grimpow od samego początku domyślał się, że (...). Grimpow wiedział, że (...)." Tak, to jeden akapit. I tak, wszystkie te zdania następują po sobie.

Kaszana Czelendż 3/2015
"A miało być tak spokojnie", autor: Anna Makos
400 stron kompletnie o niczym. Ja nie dokończyłam nawet audiobooka. Nie mogę doczekać się recenzji. ;D

Kaszana Czelendż 4/2015
"Barry Trotter i bezczelna parodia", autor: Michael Gerber
Bekanie, rzyganie i najbardziej nieśmieszna parodia, jaką czytałam. Ale za to szybko się przez to przelatuje.

Wydawałoby się, że nie będzie źle, że dam radę.
Dałam radę i jestem z siebie dumna! Ale Cynamonowy! Grimpowa to ja Ci nigdy nie wybaczę! Rozumiesz? NIGDY!

Żeby była jasność. O czym jest książka? O sekrecie mędrców. A cóż to jest? Proszę Was bardzo:

„- Myślę o sekrecie mędrców. Szukamy czegoś, co nie wiadomo, czym jest, do czego służy i gdzie może być schowane - wyraził głośno swoje myśli Salietti i ponownie popędził konia.
- To niezwykle trafne spostrzeżenia - zażartował Grimpow.”


No normalnie posmarkałam się ze śmiechu.

Słuchajcie, to był koszmar, to była czarna dziura. Brnęłam, brnęłam i brnęłam przez to coś i po miesiącu dobrnęłam. Przez 38% książki czytałam o:

  • Tajemniczym martwym jeźdźcu. 
  • Wyparowaniu ciała tajemniczego martwego jeźdźca po zabraniu kamyka. 
  • Jak odkryje się sekret mędrców, to się będzie Super Mario. 

Jednak coś tam się ruszyło, drgnęło... Pomyślałam, no to teraz będzie z górki. Taaaa, po kilku stronach przeczytałam:

„Od Strasburga dzieliły ich jeszcze długie dni drogi.”



Wiecie co to oznacza? Spieszę z wyjaśnieniami. Teraz czytałam o:

  • Tajemniczym martwym  jeźdźcu. 
  • Wyparowaniu ciała tajemniczego martwego jeźdźca po zabraniu kamyka. 
  • Jak odkryje się sekret mędrców, to się będzie Super Mario.  
  • O co może chodzić w tym napisie.
Napis był sprytny, bo poprzestawiali w nim literki i wyszedł całkiem zgrabny tekst. Po kilkudziesięciu stronach czytania o tym, o czym wspomniałam wyżej, napis został rozszyfrowany.



Dobra, to jedziemy dalej na dwóch koniach (chociaż czasami się okazywało, że jeden z koni był mułem, ale później znowu był koniem i tak w koło Macieju) po ten sekret mędrców. Zrobiło się nawet ciekawie… no i zgadnijcie co. Po kilku stronach w miarę ciekawej akcji okazało się, że odnaleźli coś jeszcze, coś co ma ich przybliżyć do odkrycia sekretu mędrców. Także przez kolejne kilkadziesiąt stron czytałam o:

  • Tajemniczym martwym jeźdźcu. 
  • Wyparowaniu ciała tajemniczego martwego jeźdźca po zabraniu kamyka. 
  • Jak odkryje się sekret mędrców, to się będzie Super Mario.  
  • O co może chodzić w tym napisie (wiecie, opowiadanie innym jak wpadli na to, o czym jest ten napis). 
  • Jak odczytać tę mapę.
 

Mniejsza! Po kilkudziesięciu stronach odczytali mapę. No to jedziemy teraz na trzech koniach (w tym jeden z koni był mułem, ale później znowu był koniem i tak w koło Macieju) zgodnie z wyznaczoną trasą na mapie, żeby odkryć sekret mędrców. Teraz Was zaskoczę. Poważnie, zaskoczę Was. Bohaterów wzięło na wspominki. Także znowu czytam o:

  • Tajemniczym martwym  jeźdźcu. 
  • Wyparowaniu ciała tajemniczego martwego jeźdźca po zabraniu kamyka. 
  • Jak odkryje się sekret mędrców, to się będzie Super Mario.  
  • O co może chodzić w tym napisie (wiecie, opowiadanie innym jak wpadli na to, o czym jest ten napis). 
  • Jak odczytać tę mapę (czyli co zrobili, że ją odczytali).


DOSZLI! Ja nie doszłam, ale oni doszli. Słuchajcie, nareszcie są na końcu trasy. Znowu rozwiązywali jakieś z dupy wzięte zagadki, szukali jakichś znaków czy cholera wie czego (oczywiście od czasu do czasu przypominając sobie przez co przeszli do tej pory!). Uwaga spoiler! Odkryli sekret mędrców. Co było sekretem? Coś, o czym pomyślałam na samym początku książki. Koniec spoilera.

"Grimpow. Sekret ośmiu mędrców” była dla mnie koszmarem. Nudnym, pełnym beznadziejnych opisów koszmarem z nudnymi zagadkami, trochę mniej nudnymi przygodami i totalnie beznadziejnym zakończeniem. Nie polecam, absolutnie nie polecam!

Na zakończenie trochę cytatów:

"Valdigor de Rostvol natychmiast rozpoznał słońce i księżyc zdobiące tarczę rycerza, który odważył się rzucić mu wyzwanie.
- To znowu ty, Salietti de Estaglia - rzekł, zgrzytając z wściekłości zębami.
- Ostatnim razem darowałem ci życie, ale teraz możesz z góry uznać się za zmarłego - krzyknął Salietti.
- Bzdura! - Valdigor de Rostvol roześmiał się, jak szaleniec. - Pomszczę dziś dawną zniewagę mym mieczem!
I mówiąc to, wymierzył straszliwy cios w Saliettiego, ale ten odparował go z zimną krwią. Stal uderzyła o stal, lecz wściekłość Saliettiego była tak wielka, że zaczął zdobywać przewagę. Valdigorowi de Rostvol nadal udawało się odpierać ciosy coraz bardziej pogiętą tarczą, lecz musiał cofać się krok po kroku, aż oparł się plecami o mur zamkowy. Po jego twarzy spływał zimny pot przerażenia, jakby już widział przed sobą oblicze śmierci."

----------------------------------------------

"- A co tak naprawdę wiemy? - powiedział Salietti, nieczuły na ironię w głosie swego nowego przyjaciela. Pytanie zawisło w powietrzu, jak jastrząb, który właśnie zataczał kręgi nad ich głowami.
- Że posiadamy tajemniczy przedmiot, który może dokonywać cudów niemożliwych do wyjaśnienia - powiedział Grimpow to, czego był pewien.
- Tajemniczy przedmiot, który jest bardzo podobny do kamienia - dodał Salietti.
- Kamienia, którego początek wydaje się datować od zarania ludzkości - ciągnął Grimpow.
- Ludzkości, która pewnego dnia odkryła, że w lapis philosophorum kryje się mądrość - kontynuował Salietti grę, przypominającą niewinną dziecięcą wyliczankę, której tempo narasta przy każdej kolejnej wypowiedzi.
- Mądrość, którą zdobyli mędrcy.
- Mędrcy, którzy przekazali swą wiedzę Wybrańcom.
- Wybrańcom, którzy utrzymywali swą wiedzę w sekrecie.
- W sekrecie, który przed wiekami odkryło dziewięciu rycerzy.
- Dziewięciu rycerzy, którzy założyli zakon templariuszy.
- Templariuszy, których prześladował król Francji i którzy przed sześcioma laty stali się wygnańcami - zaznaczył Salietti.
- Wygnańcami, którzy schronili się w zamkach Kamiennego Kręgu.
- Zamkach Kamiennego Kręgu, do których udawał się zmarły rycerz.
- Zmarły rycerz, który uciekał przed inkwizytorem Bulvarem z Goztell i miał ze sobą złotą pieczęć, tajemniczy kamień i zapieczętowany pergamin.
- Pergamin, który zawiera wiadomość. - Wiadomość, która mówi o Aidorze Bilbicum i mieście Strasburgu - powiedział Grimpow.
- Mieście Strasburgu, do którego udamy się po zakończeniu turnieju.
- Turnieju, jaki zapowiedział baron Figueltach de Vokko, aby król Francji miał okazję do ogłoszenia nowej krucjaty.
- Krucjaty, która ma na celu zawładnięcie sekretem mędrców - ostrzegł Salietti.
- Sekretem mędrców, związanym z naszym kamieniem, którego także my szukamy i który przypuszczalnie jest pilnie strzeżony w dziewięciu zamkach Kręgu.
- Kręgu, który zatoczyliśmy w tej zabawnej grze słów, uświadamiając sobie jasno, co już wiemy - zakończył Grimpow i obydwaj zaczęli się szczerze śmiać, czego już nie robili od bardzo, bardzo dawna."
----------------------------------------------
O czym pomyślał Gimpow, jak zobaczył chmarę rycerzy, którzy czekali w kolejce aby zapisać się na turniej?

"Nie tylko Salietti miał zamiar wziąć udział w wiosennym turnieju w Alzacji."