Zwycięzca bierze wszystko to trzeci tom z serii o Dorze Wilk. Z tą
książką jest wyjątkowo coś nie tak. Długo zastanawiałam się na tym, co jest
tego przyczyną. Niewątpliwie jest to najlepsza część, a z drugiej strony
najbardziej nijaka. Są książki, w których chciałoby się przeczytać wszystko na
temat bohaterów. O tym jak się czują, co ich śmieszy, co sprawia, że staja się
weseli czy też przygnębieni. Z Dorą tak nie jest. Jej wspaniałość doprowadza do
stanu gorączki. Nie chodzi tu o zazdrość, że jako osoba z realnego świata,
nigdy nie porozmawiam z Lucyferem, Rajzelem czy Belzebubem. Nie chodzi o to, że
nie zostanę bohaterem dla wilkołaków czy wampirów. Gorączka spowodowana jest
reakcją przesłodzenia. Kobieta lat trzydzieści (dwanaście lat jako wiedźma)
jest jedyna w swoim rodzaju. Jej korzenie sięgają wszędzie. Jeżeli zajdzie
potrzeba okaże się, że jest potomkiem Pani Wilków, Bogini Płodności, Pani
Północy – do wyboru do koloru. Potrzebne coś jeszcze? Nie ma sprawy! Uaktywnią
się w niej wampirze zdolności, diabelskie, anielskie… Dora jest tak znakomita,
że potrafi zjednoczyć niebo i piekło, sprawić aby Karmazynowy Książę uznał ją
za przyjaciółkę, a wszystkie magiczne istoty, które żyją wieki dłużej, będą chylić
czoła przed jej inteligencją, charyzmą, sprytem i powabem. Za dużo cukru w
cukrze. Miałam w głębokim poważaniu co trapi naszą wspaniałą wiedźmę, bo
wiedziałam, że w krytycznym momencie uaktywni się w niej jakiś dar, który
sprawi, że wyjdzie z opresji. W trzeciej części, autorka książki – Aneta
Jadowska, zagalopowała się. Sprawiła, że Dora jest tak fantastyczna, że to inni
będą odnajdować w sobie cechy i talenty (których nigdy nie było!), aby jej
pomagać. Jednak coś sprawiało, że w przeciwieństwie do poprzedniej części, nie
miałam ochoty wyrzuć książki za okno.
Do naszego triumwiratu (Miron – diabeł, Joshua – anioł i Dora - wiedźma)
dołączyły kolejne postacie. Pomimo ciągłego przewijania się tych osób, nie
sposób dowiedzieć się o nich czegoś więcej. Nie jest to zasługa ich
tajemniczości czy wstydliwości, a tym, że Dora nie potrafi zniknąć choć na
chwilę. Jest jak plaga egipska. Jeżeli byśmy wycieli wiedźmę z kart historii,
to zostanie nam ¼ wspaniałej opowieści, wartkiej akcji i niekończących się
intryg. Te opowieści czyta się znakomicie. Jest jedno wielkie ale. Coś jest nie
tak z tymi opowieściami. Pomimo, że dzieją się w piekle, na ziemi i w niebie to
są one bardzo przyziemne. Odbicie dzieci, proces w niebie, walka w piekle czy
też inne potyczki nie wyglądały jakby odbywały się w świecie fantasy. Rzeczy
natomiast, które były związane z iście magicznym światem były jak odgrzewane
kotlety. Przywoływanie demonów, sąd duszy, pomoc duchów, była przedstawiana w
taki sam sposób w wielu książkach, filmach i serialach. Nie było tam nic nowego
czy świeżego, co sprawiłoby, że człowiek czułby się usatysfakcjonowany z obrotu
wydarzeń. Autorka poszła na skróty i przedstawiła nam stare, dobre i wszystkim
znane chwyty. Czytając Zwycięzca bierze wszystko jest jak z oglądaniem
taniego horroru. Wiesz, że ofiara uciekając przed oprawcą, za chwilę się
przewróci, potykając się o swój cień.
Nie potrafię znaleźć w tej książce nic nowego, nie potrafię też sprecyzować dlaczego trzecia część jest najciekawsza. Może sposób w jaki piszę Jadowska jest tu trochę inny niż w poprzednich tomach? Naprawdę nie wiem. Zwycięzca bierze wszystko jest nijaka tylko i wyłącznie dlatego, że nie odczuwało się w niej czegoś nadnaturalnego, pomimo tylu istot magicznych. Jednak czyta się ją dobrze. Czy jest to książka, którą warto polecić? Nie sądzę.
Nie potrafię znaleźć w tej książce nic nowego, nie potrafię też sprecyzować dlaczego trzecia część jest najciekawsza. Może sposób w jaki piszę Jadowska jest tu trochę inny niż w poprzednich tomach? Naprawdę nie wiem. Zwycięzca bierze wszystko jest nijaka tylko i wyłącznie dlatego, że nie odczuwało się w niej czegoś nadnaturalnego, pomimo tylu istot magicznych. Jednak czyta się ją dobrze. Czy jest to książka, którą warto polecić? Nie sądzę.