
Okazało się, że przeszłam metamorfozę… ewolucja mnie dotknęła. Zostałam emu, małżem albo foką… cholera wie czym. Doszły mnie słuchy, a raczej widy, że jak coś napiszę, to będę dotąd głaskana, aż mi się nie znudzi.
Oto jestem!
Oto jestem!

Interpretacja kategorii generalnie należy do uczestników. Przy tworzeniu tej kategorii mieliśmy na myśli książki o jedzeniu, przy których czytaniu ślinka nam ciekła. Tu w grę wchodzą zarówno powieści z jedzeniem w tle jak i książki kucharskie, które, jak ostatnio zaobserwowaliśmy, na blogach cieszą się popularnością.