wtorek, 31 grudnia 2013

• „Morza Wszeteczne” Autor: Marcin Mortka (tom 1)



Nie wiem czy można zaliczyć to do plusów, ale książka jest fantastyczna. Dlaczego miałoby to być coś złego? Ponieważ morskie klimaty są mi zupełnie obce. To jest moja pierwsza książka o piratach i zatonęłam w niej całkowicie. Czy spodoba się osobom, które jedzenie na morzu mają we krwi? Nie mam zielonego pojęcia. 

sobota, 28 grudnia 2013

• Za co pokochałam Gwiezdne wojny i dlaczego kocham je nadal.




A long time ago in a galaxy far, far away... tak rozpoczęła się moja przygoda w świecie pełnym magii i tajemnicy. W wieku ośmiu lat, dopadnięta przez… chorobę, wtedy jakże dla mnie straszliwą… grypę, leżałam w łóżku kiedy to przyszedł tato z pracy i powiedział: „Nie wiem czy ci się spodoba, ale takiego filmu nigdy nie widziałaś i będzie to najlepsza przygoda jaką oglądałaś”. Cóż, nie powiem, żebym nie była zawiedziona (bo chciałam film o takim misiu w zielonym kapeluszu) ale co tam… w końcu bezkarnie mogłam siedzieć przed telewizorem :D Czarne tło niebieskie napisy i głos Pana Tomasza Kanpik: „Dawno, dawno temu w odległej galaktyce. Gwiezdne Wojny”. To było jak piorun z jasnego nieba! Myślałam, że zobaczę film dokumentalny o wojnach z innej galaktyki! Pierwsze ujęcie… kilka chwil później - szturmowcy… strzelanina… VADER! Tyle się działo, a to dopiero początek. Film pochłonął mnie do reszty. Byłam nim tak zafascynowana, że obejrzałam go 2 razy w ciągu jednego dnia i trzeci raz jak się obudziłam na drugi dzień, przed oddaniem go do wypożyczalni. Tato przyszedł z pracy oznajmił ku wielkiej radości mamy, że idzie oddać film. W głowie ciągle przypominałam sobie fragmenty filmu. „Powrót taty” był cudowny!  Okazało się, że jest tego więcej! Rozpisywać się nie będę, bo to nie ma sensu. Każdy kto widział starą trylogię ma wyrobione na ich temat zdanie jak i związane z nią wspomnienia. Za każdym razem jak chorowałam, to oglądałam „Gwiezdne Wojny” i za każdym razem odkrywałam w nich coś nowego, albo coś czego nie rozumiałam stawało się jasne. Nie wiem co te filmy mają w sobie, że przyciągają do siebie ludzi w każdym wieku. Może ukazanie tak zaawansowanej technologii w odległej galaktyce i na dodatek nie w przyszłości a w przeszłości? Może dlatego, że jest to jeden z nielicznych filmów, gdzie pokazana jest przyszłość (przyszłość pod względem naszej ziemskiej technologii) w sposób… tak barwny, gdzie ludzie nie mieszkają w barakach, nie mają na sobie brudnych ubrań, sami nie chodzą jak bezdomni, a świat to nie zgliszcza? Może pokazanie tylu istot? Może miecze świetlne, Moc… nie wiadomo! Jedno jest pewne „Gwiezdne wojny” to film magiczny. Zabrzmi to strasznie, ale za moich czasów nie było tylu zabawek co teraz. Nie można było kupić sobie stroju czy broni ze świata „Gwiezdnych wojen”, nie było piórników, plecaków, naszywek, plakatów… jak fan chciał mieć plecak w „Gwiezdne wojny”, to ku wielkiej radości rodziców, musiał go sobie sam pomalować :D Jak dziś patrzę na te wszystkie rzeczy to naprawdę żałuję, że nie urodziłam się np. wczoraj.

sobota, 21 grudnia 2013

• Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D.


Na początku były wielkie oczekiwania i jeszcze większy zawód. Ale może jeszcze coś z tego będzie? Ostatnie odcinki jesiennej części sezonu "Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D." nie tylko da się oglądać - one są niezłe!


• Co jest nie tak z "The Tomorrow People"?



Chyba nikt nie spodziewał się cudów po "The Tomorrow People" - i cudów nie dostaliśmy. Mimo wszystko serial oglądać się da, jeśli tylko przymknie się oko na to i owo.
"The Tomorrow People" – Ludzie jutra. Czekałam na ten serial… może niespecjalne go wyczekiwałam, ale byłam go ciekawa. Jak miało być? Miałam dostać ekscytującą opowieść o ludziach obdarzonych nadprzyrodzonymi mocami, którzy walczą z organizacją, mającą na celu ich wyeliminowanie.


• Gwiezdne wojny: Wojny Klonów (2003-2005)

"Star Wars: Clone Wars" to serial, który emanuje przepychem. Oglądając tę produkcję, nie można się nudzić. Młodsi widzowie zobaczą wartką akcję, starsi powrócą wspomnieniami do wspaniałych czasów, kiedy to beztrosko wcielali się w postaci widziane na ekranie. Komu może się serial nie podobać? Osobom, które nie mają wyobraźni, które maja 10 lat i twierdzą, że są za starzy na oglądanie bajek i starszym widzom, którzy nie rozumieją, bądź nie znają Piotrusia Pana (tym ostatnim osobom z całego serca współczuję).

• Arrow - ten serial przeszedł przemianę!


Doszłam do wniosku, że ktoś coś dosypuje mi do kawy, bo nie widzę innej możliwości. Mam za sobą zbyt dużą ilość seriali, żeby zwalić to na zbyt małą ilość produkcji telewizyjnej. Muszę się chyba przebadać. Ostatnimi czasy zaczynają się mi podobać seriale, na które całkiem niedawno jeszcze plułam.